Jak przez mgłę dochodziły do niej dźwięki wydawane przez stojącą obok maszynerię, podłączoną zapewne do jej ciała. Pik, pik, pik, pik. Powtarzała w myślach razem z urządzeniem, pragnąc znów pogrążyć się w tak kojącym i miłym śnie. Mogłaby w nim zostać już na zawsze, nie myśleć o otaczającym ją świecie i żyć w przyjaźni ze swoją wyobraźnią.
— Niestety muszę państwa poinformować, że jeżeli córka nie wybudzi się w ciągu tygodnia, co najprawdopodobniej graniczy z cudem, będziemy zmuszeni odpiąć ją od respiratora, przykro mi. — Usłyszała niewyraźny, zmęczony głos najprawdopodobniej starszego mężczyzny, do którego po chwili dołączył cichy szloch.
— Na prawdę nie można już nic zrobić? — zapytał ktoś delikatnym, kobiecym głosem. Wydawało jej się, że skądś go kojarzy, jednak ani trochę nie wiedziała skąd.
Em, cześć! Jak ja nienawidzę pierwszych notek, matko. Jestem Edyta, w blogosferze Anastasia/Davonna, dla przyjaciół Wiśnia, a jeszcze gdzieś Bjoo. Ten blog powstał w sumie z mojego kaprysu, bo pewnego ciepłego wieczoru po prostu wkurzyłam się, że nic nie piszę i moje pomysły stoją w miejscu. Zrobiłam sobie taką „listę” gatunków, rodzajów etc., których muszę spróbować, by stać się lepszą pisarką. Zatem mam nadzieję, że ktoś wesprze mnie w mojej idei i wspólnie będziemy się śmiać, cieszyć czy płakać z zamieszczanych tu tworów.
Do napisania!
Davonna, która była Wiśnią.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz